Croozer – przyczepka i wózek do biegania po 5-latach użytkowania

Przyczepkę Croozer kupiliśmy na początku 2014 roku dla naszej 10-miesięcznej córki. Zakup był mocno przemyślany, oglądaliśmy i testowaliśmy rożne wersje dostępnych wtedy na rynku przyczepek: Croozer, Chariot, Thule i bezimiennych tzw. chinoli. Najważniejsze było bezpieczeństwo naszego dziecka, zatem zwracaliśmy uwagę na budowę, amortyzację, pasy bezpieczeństwa, sposób mocowania do roweru, prowadzenie podczas biegania i przestronność. Oczywiście jeśli chodzi o bezpieczeństwo to nie ma nic lepszego od mądrego i uważnego rodzica, który ciągnąc za sobą przyczepkę ma oczy w okół głowy i dużą wyobraźnię. Warto zaznaczyć, że stan dróg rowerowych oraz świadomość kierowców, rowerzystów i pieszych sporo się poprawił przez ostatnie 5 lat co faktycznie ma wpływ na bezpieczeństwo. W naszym przypadku większość użytkowania przyczepki/wózka miała być poza miastem, po leśnych duktach oraz pobliskich ścieżkach rowerowych oraz co jakiś czas na wyjazdy i jakieś biegi uliczne.

Podwójny Croozer – miejsce na dwa szkraby

Za duży podwójny Croozer

Pierwszy „rydwan” jaki przetestowaliśmy była to wypożyczona przyczepka z Wypożyczalni Mały Podróżnik. Zielony Croozer Kid 2 dla dwojga dzieci. Mieliśmy jedno dziecko a perspektywa kolejnego była oddalona o kilka lat więc uznaliśmy, że to trochę za dużo. Cena praktycznie ta sama niż pojedynczy Croozer ale gabaryty dużo większe. Szerokość o ponad 10 cm więcej to było jednak za dużo. Dobrze pomierzyłem samochód, futryny i okazało się, że będzie ciężko z tymi wymiarami. Pierwsze co mnie wystraszyło to szerokość 88 cm, jak się okazało futryna tzw. dziewięćdziesiątka ma praktycznie tyle samo co szerokość podwójnego Croozer,a i nie można go tam wcisnąć. Chodzi o futrynę w naszym domku na narzędzia, rowery i inne graty.

Podwójny Croozer w małym aucie z rozłożoną tylną kanapą.

Croozer w samochodzie

Kolejnym problemem był bagażnik w samochodzie, tutaj 380-litrowy bagażnik także okazał się za mały aby na płasko położyć złożonego podwójnego Crozzer’a, ratunkiem było przesunięcie o 10cm kanapy tylnej (akurat ten model auta tak ma) kosztem miejsca z tyłu. W małym aucie np. Fiat Panda Croozer może wejść w całości (bez zdejmowania kół ale ze złożoną kabiną)  pod warunkiem, że rozłożymy tylne siedzenia.

Dopiero gdy zakupiliśmy już Croozer’a Kid Plus 1 to wszędzie łatwo można było go zapakować. Te kilkanaście centymetrów to naprawdę dużo. Przez futryny przechodzi bez problemu, mieści się po złożeniu do bagażnika przeciętnego auta. Ogólnie jest łatwiejszy w przemieszczaniu i składaniu ze względu na mniejsze gabaryty.

 

Złożony pojedynczy Croozer w bagażnikuo poj. 380 litrów

W dalekie podróże fajnie jest zapakować Croozer’a w box dachowy. Ładowanie na dach blisko 15kg nie jest wygodne i zapewniam, że nie każdy da sobie z tym radę, zwłaszcza gdy samochód wysoki a my niscy. Jednak zabranie na wyjazd takiej przyczepki daje dużo frajdy i warto trochę się pogimnastykować. Przez pięć lat do tej pory zabieramy Croozer’a w ten sam box dachowy. Przy doborze skrzyni na dach warto sprawdzić jej szerokość. Najlepiej podjechać do sprzedawcy z przyczepką, złożyć ją i zobaczyć jak się mieści. Nasz box na styk mieści Croozer’a (nawet lekko go rozpycha) a szerszy nie mógł już być bo chcemy zabierać zawsze obok na bagażniku dwa duże rowery.

Dla tych, którzy chcą zabierać Croozera i nie mają możliwości wrzucić go na dach zapewne ciężko będzie się spakować w samochód z bagażnikiem do 350 litrów. Dużo wygodniej będzie w jakimś kombi albo mini vanie ale jak wiadomo nie zawsze możemy sobie na takie auto pozwolić.

Oprócz Croozer’a w boksie o pojemności około 460 litrów zmieściła się także spacerówka a obok boksu na dachu dwa duże rowery.

Bezpieczeństwo i komfort dziecka

Sama budowa Croozer’ jest dość solidna, wokół dziecka jest stworzona na wzór samochodów wyścigowych tzw. klatka. Tył wózka co bardzo istotne ma dość sporą przestrzeń bagażową tworzy to dodatkową ochronę dziecka od tyłu. Wiele przyczepek i wózków tego nie ma!  Na dole z tyłu zderzak i odblaski. Przód także chroniony, wraz z kołami, aby w przypadku np. uderzenia o słupek nie uszkodzić koła, tylko odbić całą przyczepkę. Wykonanie wszystkich elementów jest naprawdę solidne co potwierdza 5 lat użytkowania. Wadą naszego Croozer’a był brak fabrycznego oświetlenia (najnowsze już mają) ale to nie był duży problem bo dokupiliśmy na tylną rączkę super mocne światło. Dla poprawienia widoczności w zestawie otrzymujemy pomarańczową chorągiewkę. Na wyposażeniu jest także ręczny hamulec na dwa koła, który dopiero po 4-latach wymagał regulacji.

Najważniejszym elementem jest moskitiera, która praktycznie zawsze przy jeździe rowerem jest u nas zamknięta. Przy bieganiu prędkość jest nie duża i można czasem ją odpuścić. Dodatkowo jest także przeciw deszczowa osłona równolegle zapinana solidnymi suwakami na moskitierze. Niestety z tylnego koła roweru sypie się do środka przyczepki w zależności od nawierzchni. Jeśli jest zamknięta moskitiera jest to drobny piasek, ziemia, drobne kamyczki. Przy zamkniętej osłonie przeciwdeszczowej oczywiście nic się nie sypie ale może być za gorąco maluszkowi, w zależności od pogody. Próbowałem montować różnego rodzaju błotniki na tylne koło ale raczej nie ma na to idealnego rozwiązania.

Amortyzacja to podstawa przy małych dzieciach. My wybraliśmy opcję właśnie z amortyzatorem (niestety dużo droższą) ze względu na często jazdę po lesie. Czekaliśmy dość długo jak pojawi się w sprzedaży nowy model z amortyzacją bo wypożyczony zwykły Croozer był za twardy dla naszego 10 miesięcznego dziecka. Amortyzacja koła wygląda dość dziwnie. Technologia niczym z kosmosu ale to naprawdę działa. Niebieska tak jakby gąbka świetnie rozkłada nacisk w zależności od ciężaru. Dodatkowo warto regulować ciśnienie powietrza w kołach to naprawdę dużo daje zwłaszcza w terenie.

Amortyzacja koła Croozer Kid Plus 1

Pamiętajmy, że bez względu na wiek, wagę czy wzrost to rodzić powinien wiedzieć czy jego dziecko jest gotowe na jazdę w Croozer’ze. Niekiedy roczne dziecko jest tak małe, że nawet w dodatkowym hamaku będzie narażone na zbyt duże wstrząsy. Wszystko zależy od dziecka. Nasza córka zaczęła jeździć w Croozer’ze gdy miała 11-miesięcy, ale gdy się urodziła ważyła 4,5kg więc nie była małym dzieckiem. Woziliśmy ją od samego początku bez dodatkowego podwieszanego hamaczka. Jako, że początki jej przygody z Croozer’em przypadały na wczesną wiosnę to dodatkową ochroną był kombinezon. W taki sposób nasza córka mając niespełna roczek przebyła długą trasę Władysławo-Hel na jednej drzemce. W przypadku syna, który urodził też nie mały (4kg) zakupiliśmy dodatkowo podwieszany nad siedziskiem hamaczek.  Żadne z naszych dzieci nie miało nigdy kasku na głowie siedząc w przyczepce. Croozer to była naprawdę dobra inwestycja. Jako, że na wiosnę synalek miał już pół roku i był dość spory to wrzuciliśmy go w hamaczek i wyruszyliśmy w pierwsze podróże. Myślę, że podwójny Croozer w naszym przypadku by się nie sprawdził, gdyż córka mając 5lat niestety już się nie mieści na wysokość i długość (tzn. wjedzie ale jest jej nie wygodnie) i nie wyobrażam sobie obok jej jeszcze podwieszonego hamaka.



Bieganie z wózkiem

Wybraliśmy Croozera ze względu na to, że jest nie tylko przyczepką rowerową ale i wózkiem do biegania. Trzeba przyznać, że wózki typowo stworzone do biegania z dzieckiem są dużo lepsze, szybsze, ergonomiczne i wygodniejsze dla biegacza.

Maraton z wózkiem Croozer
Rozgrzewka przed maratonem 2014r.

Jednak Croozer w rękach doświadczonego biegacza nie będzie problemem. Wszystko zależy od nawierzchni, terenu i profilu trasy. Czasem Croozer potrafi sam jechać i trzeba go tylko co jakiś czas korygować a niekiedy (np. dukty leśne) trzeba się mocno nagimnastykować. Kierownicę można ustawić na dwóch wysokościach co jest bardzo istotne przy bieganiu. Dodatkowo w zestawie dostajemy opaskę na rękę mocowaną właśnie do kierownicy aby wózek nam nie uciekł – nigdy z tego nie korzystałem. Bieganie z Croozer’em dla osób z długimi nogami nie jest za wygodne, gdyż często kopie się w tylny zderzak, ale może jest to oznaka, że biegnie się za szybko. Wygodnym dodatkiem jest konsola mocowana na kierownicę, w której można osadzić dwa napoje i np. telefon.

Bieganie w zawodach nie jest łatwe, nigdy nie biegłem z wózkiem na wynik. Zawsze były to starty na luzie bez ścigania i gdzieś z tyłu biegu. Wózek jest czymś nie naturalnym w tłumie biegaczy i trzeba bardzo uważać aby nikomu nie zrobić krzywdy. Dość problemowym okazuje się koło przednie, którym możemy kogoś zahaczyć i przewrócić.

więcej informacji o Croozerze wkrótce …..

Dodaj komentarz